Przepis Macieja Kuronia
Składniki:
- 1 kg schabu
- 1 łyżka miodu
Bejca:
- 3 łyżki oleju
- 5 ząbków czosnku, zmiażdżonych
- 2 łyżki majeranku
- 1 łyżka soli
- 1,5 łyżki białego octu winnego
Farsz:
- 100 g suszonych śliwek bez pestek
- 100 ml jałowcówki lub żubrówki (dałam wódkę)
Prace rozłożyłam na dwa dni. Śliwki moczymy w alkoholu przez całą noc. Schab myjemy, osuszamy. Przygotowujemy bejcę, którą nacieramy mięso. Odstawiamy na noc do lodówki. Rano rozcinamy w schabie 5 cm kieszeń. Odsączamy śliwki i wkładamy je do kieszeni. Przed włożeniem do piekarnika zdejmujemy se schabu czosnek, żeby się nie spalił. Mięso pieczemy w 240ºC przez 20 minut, następnie zmniejszamy temperaturę do 180ºC i pieczemy jeszcze 30 minut. Gdy na powierzchni schabu utworzy się skorupka, smarujemy miodem i dopiekamy 20 minut. Smacznego!
Pysznie wygląda:)
OdpowiedzUsuńMam książkę Macieja Kuronia i czasami do niej zaglądam:)
Uwielbiam schab w takiej wersji! Bardzo apetyczne danie!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Uwielbiam schab ze sliwką, u mnie też był w tym roku na święta :)
OdpowiedzUsuńPozdrowienia.
Taki schab jadłam w drugi dzień świąt - przyrządzał go mój tato. Do tego był sos pieczarkowy :) poezja.
OdpowiedzUsuńprzepięknie wygląda!
OdpowiedzUsuńmama zawsze go robi, kiedy wie, że ją odwiedzę ;]
A ja właśnie myślę ostatnio o takim schabie, bo polubiłam mięsa z owocami, a niedługo będzie okazja...
OdpowiedzUsuńzawsze jadłam go u babci na różne okazje i zawsze uwielbiałam podwójną ilość śliwek :)
OdpowiedzUsuńMmmmmmm...Schab to jedno z mięs, które naprawdę lubię...
OdpowiedzUsuńA czy pieczemy bez przykrycia?
OdpowiedzUsuńTak, pieczemy bez przykrycia.
OdpowiedzUsuń